Karolina Paluch
Filmoznawstwo i wiedza
o nowych mediach , rok II
CZY
AGENCI MULDER, COOPER I COHLE MOGLIBY WSPÓŁPRACOWAĆ? ANALIZA PORÓWNAWCZA
DETEKTYWÓW Z SERIALI Z ARCHIWUM X, MIASTECZKO
TWIN PEAKS I DETEKTYW
Detektywi
metafizyczni
Czy trzej ekscentryczni
detektywi: Fox Mulder, Dale Cooper i Rustin Cohle, mogliby ze sobą
współpracować? Podczas, gdy pytanie to z łatwością znalazło by odpowiedź na
polu fikcji fanowskiej, jest z pewnością ciekawym wyjściem do analizy tych
kultowych detektywów – geniuszy, których, idąc za Rozalią Knapik (Knapik 2017),
chciałabym nazwać detektywami metafizycznymi.
Tradycja wyjątkowego
detektywa rozpoczęła się wraz z serią kryminałów Sir Arthura Conana Doyle’a i
nieśmiertelnego Sherlocka Holmesa. Do dziś jest to najsilniejsze odwołanie
jeżeli chodzi o detektywistycznych protagonistów. Jednak genotyp telewizyjnego
agenta FBI sięga nie tylko literatury, ale także historii działania Federalnego
Biura Śledczego, jego obecności w społeczeństwie Amerykańskim oraz oczekiwań i
mitów wybudowanych wokół niego (Malach 1966:65). Według przywołanego przez
Michele Malach Richarda Gid Powersa, linię popkulturowych detektywów seriali
telewizyjnych zapoczątkował G-Man z lat 30, nawet jeżeli był to „gangster z
odznaką” (Malach 1966:64). W historii powojennej telewizji, kolejni popularni
reprezentanci FBI zajmowali się ściganiem nazistów, komunistów, ale także
przestępstw „ówcześnie popularnych” jak groźne kulty religijne czy dziecięca
pornografia (Malach 1966:68). Detektywi ci mieli przedstawiać działania Biura,
oswajać społeczeństwo z agentami, ale też dokładać odpowiednie cegiełki do
amerykańskiej propagandy.
Jednak ciekawą kwestią,
jeżeli chodzi o budowanie postaci agentów było ich powiązanie z konwencją kina
noir i subwersja, dzięki której seriale kryminalne stawały się czymś więcej niż
proceduralami, a sami agenci, mimo
silnych powiązań ze strukturami państwowymi, stawali się bardziej ludzcy i
tragiczni, a zło zaczynało jawić się, jako coś większego, niż ukrywający się
szpiedzy obcego wywiadu czy lokalne morderstwa. Przykładem tej subwersji jest
właśnie agent Dale Cooper Davida Lyncha i Marka Frosta, który zrewolucjonizował
obraz federalnego śledczego, stając się modelem dla przyszłych seriali (Malach
1996:70).
W tej pracy chciałabym
porównać ze sobą trzech detektywów z trzech seriali: Dale’a Coopera z Miasteczka Twin Peaks (1990-1991, David
Lynch, Mark Frost), Foxa Muldera z Z
Archiwum X (1993, Chris Carter) oraz Rustina Cohle’a z Detektywa (2014, Nic Pizzolatto).
Agent jako jednostka dysfunkcyjna
Dale Cooper – agent do zadań specjalnych, który zapoczątkował pomysł tej
pracy porównawczej, jak i linii nowych detektywów wiążących metafizykę z
klasycznym śledztwem (Malach 1996). Schludny, przystojny, poważny, acz
charyzmatyczny i w pewien sposób rześki jak łyk porannej kawy agent, wjeżdża do
miasteczka Twin Peaks, by rozwiązać brutalne morderstwo. Już na samym początku
Lynch i Frost stawiają na kontrast. Obcy detektyw i małe miasteczko, życie i
śmieć, dobro i zło, aż w końcu rzeczywistość i sen. Ale zacznijmy od samej
postaci agenta.
Scena, w której
poznajemy Coopera, mówi o nim bardzo dużo, a właściwie on sam mówi – pojawia
się jego nieodłączny gadżet, dyktafon. Taśmy nagrywane dla Diane są rodzajem
pamiętnika, ujawnieniem myśli Coopera, postępów w śledztwie i dodatkowej
narracji serialu (Knapik 2017:158). Zachwyci się drzewami, poinformuje o
pogodzie czy cenach lunchu. Gdzieś między tymi błahymi spostrzeżeniami pojawią
się szczegóły dotyczące śledztwa. Zdawać by się mogło, że detektyw nie jest
kompetentny i nikt w miasteczku nie będzie z nim współpracować. Jednak właśnie
ten dualizm charakteru Coopera pozwala
mu zyskać przychylność mieszkańców i miejscowej policji (Chymkowska 2017). Jest
bystry, uważny, z powagą podchodzi do powierzonego mu zadania, jednak chłód
wykonywanego przez niego zawodu nie staje mu na przeszkodzie do ciepłych
relacji z innymi bohaterami, mimo że prywatnie jest samotnikiem.
Cooper, podobnie jak
pozostali analizowani detektywi, przez przeszłe traumy związane z utratą ukochanej
osoby, nie tworzył nowych stałych związków. I chociaż pozostaje w przyjaźni z
Trumanem, czy bliskiej relacji z Audrey, a później także Annie, ostatecznie nie
zaznaje pełni szczęścia. Przeszłe traumy, lęki i nękające Coopera wizje nie są
żyznym podłożem dla utrzymywania kontaktów międzyludzkich, są jednak bardzo
urodzajne dla prowadzonego śledztwa.
Foxa Muldera spośród pozostałych
dwóch detektywów wyróżnia fakt, że niezupełnie tropi on przestępców i chociaż Z Archiwum X to w przeciwieństwie do
dwóch analizowanych seriali procedural, procedury są nieco inne niż w przypadku
typowego serialu kryminalnego. Fox Mulder i Dana Scully owszem są na tropie
wielu kryminalnych zagadek, nie mniej jednak sam Mulder jest na tropie czegoś
większego – prawdy o świecie, prawdy, która jest przed nim ukryta.
Z pozoru Mulder wygląda
tak, jak można sobie wyobrazić agenta FBI – przystojny mężczyzna w garniturze,
z ulizanymi włosami, pogrążony w papierkowej robocie. Dokładnie tak, by wzbudzić
zaufanie widowni, przywołując archetypy telewizyjnego agenta federalnego
(Malach 1996:70). Jednak na wyglądzie się to podobieństwo kończy, włączając
Muldera w kanon detektywów geniuszy-ekscentryków, zapoczątkowanych przez
Coopera.
Mulder żyje swoją
pracą, jest swoją pracą (Chymkowska 2016), sypia (bo nie śpi) na kanapie,
często w ubraniach, gotowy, by zerwać się do działania na jeden dźwięk
telefonu. Żyje sam, nie tworzy bliskich relacji z nikim, dopiero Scully, po
dołączeniu do Archiwum X staje się mu bliska. Dzięki tej partnerskiej relacji
dowiadujemy się o traumach i lękach Muldera, które na co dzień ukrywa pod
płaszczykiem czarnego humoru i powierzchownego ekstrawertyzmu. Najważniejszą z
tych informacji w kontekście metod i motywacji śledczych Muldera jest sprawa
zaginięcia jego młodszej siostry, Samanthy, gdy miał dwanaście lat. Od
dzieciństwa starszy brat nie zaznał spokoju, nie przywiązał się do niczego licząc
na to, że jego siostra się odnajdzie albo przynajmniej on będzie mógł zastąpić
jej miejsce w laboratoriach kosmitów (Chymkowska 2016). W przekonaniu Muldera,
Samantha została porwana przez obcych.
To właśnie ta
niewyjaśniona sprawa sprzed lat motywowała Muldera, by swój kompleks ocalonego
(Chymkowska 2016) przekuć w realne działania, które rozszyfrowałyby
niewyjaśnione zagadki. Nic dziwnego zatem, że genialnego psychologa
kryminalnego przezywają „Spooky Mulder”. Głęboko wierzy, że sprawy z Archiwum wyjaśnić
można poprzez istnienie istot pozaziemskich, a jego prawdziwym przeciwnikiem
nie są kryminaliści czy obcy, ale rządowa konspiracja, która ukrywa wszystkie
dowody. Dodatkowo Mulder przez większość czasu pozostaje odizolowany od reszty
Biura. Śledztwa prowadzi z pomocą Scully oraz bezimiennych informatorów (jak
Deep Throat), którzy pozostają w cieniu. To Scully jest pośrednikiem między
Biurem a Mulderem, także ona zajmuje się sprawami chociażby badań
laboratoryjnych, które zleca jej partner. Sam agent siedzi w piwnicach archiwum
lub samodzielnie udaje się w miejsca związane ze sprawą, niejednokrotnie
narażając na szwank życie swoje lub swojej partnerki.
Rustin Cohle jest, moim
zdaniem, najbardziej dysfunkcyjny z trójki porównywanych detektywów. Składa się
na to kilka czynników – przede wszystkim jego traumy oraz filozofia życiowa.
Cohle jest samotnikiem i ekscentrykiem, żyjącym w niemal ascetycznym mieszkaniu.
Jest niezdolny do budowania bliskich relacji. Doświadczony traumami pracy pod
przykryciem oraz utratą córki i rozwodem, Cohle popadł w uzależnienia i
obsesje. Ma problemy ze snem. Jest zadeklarowanym pesymistą i zdawać by się
mogło, że nie widzi już celu w życiu. Cohle próbuje nadać sens istnieniu
poprzez ściganie zła, oddanie sprawiedliwości skrzywdzonym, a metody jego pracy
są takie jak on sam: obsesyjne, niezrozumiałe i z pozoru prowadzące do niczego.
Gdy Cohle i Hart
wezwani są do pierwszego rytualnego zabójstwa, Marty opowiada o tych metodach
pracy, której najważniejszym elementem jest spory notatnik, w którym Cohle
szkicuje elementy z miejsca zbrodni, tworząc na stronach makabryczne kolaże,
pomocne w dalszej dedukcji. Notatnik ten porównać można do dyktafonu Coopera, z
tą różnicą, że Cohle pominie w swych zapiskach opis smaku kawy czy fascynacji
okoliczną fauną, jeżeli nie są to elementy związane ze sprawą. Jest on pod tym
względem minimalistą, jego zeszyt jest księgą poszlak, nic nie może rozpraszać
i tak rozproszonego przez przewidzenia umysłu detektywa. Tylko pełne skupienie
się na pracy nad udowodnieniem istnienia spisku, pozwala mu funkcjonować. Bo
poza tablicą korkową pełną poszlak, Cohle nie ma nic oprócz beznadziei
pesymizmu i alkoholu.
To, że Cohle nie umie
dostosować się do społeczeństwa, widać na przestrzeni całego sezonu. Wypomina
mu to także jego partner, mimo tego, że Hartowi daleko od bycia przykładem,
którym chciałby być. Niedopasowanie zaczyna się przede wszystkim w jego
nastawieniu do innych ludzi. Detektyw zawsze kwestionuje zdanie swoich
przełożonych, gdzie innym pracownikom policji nie wpadłoby to do głowy. Cohle’a
po wybuchach gniewu czy niesubordynacji utrzymyje na komendzie jedynie
reputacja, choć to właśnie przez jego metody śledcze, nie przynoszące klasycznych
efektów, detektywi zagrożeni są byciem odsuniętymi od sprawy. Po pozornym
zamknięciu sprawy, Cohle izoluje się od społeczeństwa, pracuje jako barman,
jest szarym człowiekiem, ale nocami ciągle żyje sprawą sprzed lat. Faktem jest,
że ostatecznie jego obsesja powoduje rozwiązanie zagadki, jednak pytaniem jest
co stanowi dla niego napęd – wymierzenie sprawiedliwości czy strach przed
utratą tego, co w krótkim czasie stało się sensem jego życia.
Metody śledcze, jakich
używa Cooper, kontrastują ze sobą – z
jednej strony gromadzi on i analizuje realne poszlaki, przeprowadza
przesłuchania, jak i słucha wizji, snów, Olbrzyma czy postaci z Czarnej Loży.
Ma to swój początek w odcinku trzecim pierwszego sezonu, gdzie wybór
podejrzanych osób determinowany jest zbiciem butelek poprzez rzut kamieniem. I
mimo tego, że metoda jest absurdalna, pozycja Coopera jako efektywnego
śledczego jest na tyle silna, że jego wizjonerskie działanie jest jedynie przez
moment kwestionowane przez Trumana (Knapik 2017:154). Można powiedzieć, że
Cooper łączy w sobie podejścia badawcze Scully i Muldera albo to raczej oni są
rozbitym na części Cooperem. Dzieje się tak nie bez przyczyny, ponieważ tak jak
w przypadku późniejszego serialu w Z Archiwum
X, źródło zła znajduje się poza konwencjonalnym pojmowaniem świata – BOB i
MIKE są przecież pewnego rodzaju demoniczną siłą, która poprzez medium (np.
Lealanda) dokonują zbrodni, a zobaczyć ich można jedynie wtedy, gdy otworzy się
na oniryczną stronę Twin Peaks. Dale Cooper, który od zawsze nękany był przez
wizje (Chymkowska 2017), zdaje się być idealnym detektywem, który sprawę
rozwiąże. Ale czy aby na pewno?
Zło w Twin Peaks ma
niejednoznaczne pochodzenie. Z jednej strony każdy mieszkaniec kryje w sobie ciemną
stronę, jak każdy człowiek ma na sumieniu różne grzechy. Z drugiej jednak
strony w lasach czai się jakaś wyższa forma zła, nieuchwytna dla zwykłego
człowieka, który może stać się jedynie jego ofiarą (Knapik 2017:162). Nawet
Cooper, w ostateczności poddaje się siłom ciemności, staje się demonami, na
które tak długo spoglądał.
Prowadzone przez
Muldera śledztwa zdecydowanie różnią się od typowych procedur FBI, którymi
posługuje się Scully, a zdecydowanie bliżej im do Coppera i rzucania kamieniami
w butelki. I chociaż Mulder nie bada snów i wizji (Malach 1996:71), to z
pewnością posługuje się intuicją, sugestiami i własną wiarą w to, że „Prawda
Jest Gdzieś Tam.” Dean A. Kowalski we Wprowadzeniu do The Philosophy of The X-Files, porównuje agentów do Platona i
Arystotelesa – Mulder będzie szukał rozwiązań tam, gdzie oko nie sięga,
wierząc, że poza nami jest coś większego, co wprowadza do życia na ziemi
zakłócenia, że prawda jest ukryta. Scully natomiast będzie te założenia
negować, z naukowym podejściem szukać logicznych rozwiązań ziemskich (Kowalski
2007:2). Bardzo dobrze podsumowuje to dialog z ostatniego odcinka pierwszego
sezonu, gdy Scully pyta, czy Mulder naprawdę chce prowadzić sprawę na podstawie
przeczucia, szemranego telefonu i nikłych sugestii, na co on odpowiada, że to
wszystko, co ma (01x24). Jednak ta przeciwstawność metod też nie jest tak
czarno-biała, Mulder szybko uczy się, że tylko twarde dowody dadzą mu potwierdzenie
własnych tez, że nie wystarczy to, że coś zobaczą. Dlatego też Scully badaniami
może udowodnić np. nieznane pochodzenie pierwiastków chemicznych czy obce DNA.
Ona sama od Muldera uczy się patrzeć szerzej niż tylko przez pryzmat policyjnego
dochodzenia (Peterson 2007:22-23), jednak nie sprawia to, że porzuci ona
dedukcję na rzecz empirii.
Czy Mulder w założeniu
miał być Platonem z Archiwum? Z pewnością nie (Kowalski 2007:2), jednak można
zastosować takie porównanie, biorąc pod uwagę motywacje agenta. Jedynie Cohle z
trzech porównywanych detektywów samodzielnie określa swoją filozofię życia i co
jasno uzasadnia jego działania. W przypadku Muldera Platon nasuwa się głównie
ze względu na spoglądanie na cienie, wiary w to, że prawda leży na zewnątrz
jaskini. W świecie serialu łańcuchami będzie według Muldera rządowy spisek. Nie
powstrzymuje go to jednak od prób odnalezienia prawdy. Jednak co jeśli prawda
leży w czeluściach, a gdy zbyt długo spogląda się w czeluści, one spoglądają na
nas? (Chymkowska 2016)
Doświadczenia
dzieciństwa pozwoliły Mulderowi zachować szersze pojmowanie świata i otwartość
na wskazówki, które policyjne procedury będą pomijać (Peterson 2007:20). Bystry
umysł i zaufanie swojej intuicji stawia go obok Cohla i Coopera, wszyscy ci
detektywi niejednokrotnie będą słuchać swoich wewnętrznych głosów (a może
demonów?) zamiast logicznie myślących partnerów. Działanie oparte na sugestiach
czy wizjach będzie w konsekwencji prowadziło do rozwiązania sprawy (wykluczając
Miasteczko Twin Peaks, gdzie
ostatecznie demony Coopera biorą nad nim górę).
Cohle jest
zadeklarowanym pesymistą. Według niego ludzie są jedynie „zaprogramowani” do
życia, ale w ostateczności ich czyny nie mają większego sensu. Owe
„programowanie” to parafrazowanie Schopenhauera i jego „woli życia” (Shapshay
2018:4). Naturalny popęd życia zmusza Cohla do kontynuowania istnienia i
wykonywania swojej pracy, jednak choć on sam boi się popełnić samobójstwo,
jednocześnie uważa, że najlepszym rozwiązaniem dla ludzkości będzie
„zaprzestanie rozmnażania się i pójście ramię w ramię w stronę wyginięcia” (01x01),
gdyż ostatecznie życie to jedynie ścieżka cierpień.
W jaki sposób pesymizm
spod znaku Schopenhauera wpływa na pracę Cohla jako detektywa? Pryncypia
filozofii Schopenhauera to w uproszczeniu wiedza, że świadomość istnienia
niesie ze sobą jedynie cierpienie, wbudowane w strukturę świata oraz brak
Stworzyciela, który po śmierci dałby ludziom odkupienie (Shapshay 2018:3). Z
tym przekonaniem, Cohle, który mimo wszystko pragnie odnaleźć jakieś zbawienie
– dla siebie i innych skrzywdzonych, przede wszystkim swojej córki – znajduje
na to sposób w doprowadzaniu kryminalistów przed sąd (choćby i własny czy z rąk
Harta). Zmierzenie się z czystym złem, ukrytym w serialu pod postacią Króla w Żółci,
pozwala Cohle’owi rozpracować własną traumę i zmierzyć się z własnymi
wierzeniami. Przekonanie, że jeżeli poszukiwani mordercy nie zostaną osądzeni
na ziemi, to sprawiedliwości nigdy nie stanie się zadość, napędza dochodzenie
prowadzone przez Cohla nawet po wycofaniu się z policji (Shapshay 2018:7).
Dodatkowo, Cohle jako
pesymista, zdaje sobie sprawę z tego, że świat jest chaosem, który nie zmienia
się, do niczego nie dąży. Jeżeli przyrównać życie do prowadzenia samochodu,
optymiści są kierowcami, a pesymiści – pasażerami (Mountenay 2018:23). Nie mają
wpływu na swoją podróż, toteż nie są zawiedzeni, gdy nie dotrą do celu czy też
nie spotkają na drodze wybojów. Pesymista Cohle jest świadomy repetycji zła
oraz tego, że w rzeczywistości nie ma jednego rozwiązania dla prowadzonej przez
detektywów sprawy (w ostatnim odcinku sam mówi, że to nie koniec, że sprawa
jest większa niż Król w żółci). Jednak właśnie ta świadomość sprawia, że Cohle
jest lepszym detektywem niż Hart (Mountenay 2018:27). Nie zaskakują go zbrodnie
czy historie ludzi, na które natrafiają podczas śledztwa. Nie rozprasza go szok
konfrontacji z deprawacją, ponieważ jego wierzenia przygotowały go do życia w
świecie, w którym wszystko jest możliwe. Świadomość chaosu otwiera dla Cohle’a
więcej ścieżek, szczegółów i połączeń badanych spraw. Jest bardziej
spostrzegawczy niż żyjący w wytworzonej przez siebie iluzji Hart (Mountenay
2018:27).
Czy pesymizm jest zatem
pierwiastkiem, który świadczy o geniuszu detektywa Rusta Cohla? Czy ktoś taki
jak on uznałby istnienie geniuszu? Nie wiemy wiele o przeszłości Cohla poza
jego karierą jako tajnego agenta i traumą rodzinną. Co można jednak z tej
wiedzy przedstawionej wywnioskować to to, że Cohle umiał się dostosować. I może
właśnie ta świadomość chaosu, bezsensu i możliwość obserwacji drogi z siedzenia
pasażera są narzędziami, które Cohle nauczył się wykorzystywać.
Konfrontacja
ze złem – porównanie
O czym mówi nam takie
postępowanie bohaterów? Można połączyć je z traumą i rozpracowywaniem jej.
Ostateczne konfrontacje ze złem otwierają w umysłach bohaterów kolejne ścieżki
dla rozwiązań własnych problemów. Działania intuicyjne wynikają z emocji, nie
są to badania Scully czy konserwatywne przekonania Harta. Osobiste podejście do
spraw kryminalnych to spojrzenie w czeluści, a odpowiedzią jest spojrzenie
czeluści na detektywów, w przypadku Cohla jest ono nawet dosłowne. Inną kwestią
jest wynik takiej konfrontacji, wszak w żadnym z seriali zło nie zostaje
ostatecznie pokonane. Wyjaśniony jest fragment, kryminalna zagadka, jednak
zamknięcie jednej ścieki, otwiera kolejne. Nieważne, czy zło to pochodzi z
kosmosu, ludzkiej deprawacji czy innych metafizycznych sił – nawet przy
największych staraniach, ludzki umysł – nawet genialnego agenta - nie będzie w
stanie go ogarnąć. A walcząc z potworami, sami mogą się nimi stać (Nietzsche
2010:108), wszak żeby zrozumieć artystę, trzeba zgłębić jego dzieło
(Chymkowska). Dlaczego się tak dzieje i jakie ma to znaczenie w kontekście
linii detektywów popkulturowych?
Serial kryminalny miał
z zasady przynieść nadzieję na to, że zło można pokonać, że istnieje
sprawiedliwość w tym chaotycznym świecie (Knapik 2017:163). Jednak produkcje takie
jak Miasteczko Twin Peaks, Z Archiwum X czy
Detektyw, zdają się podważać to
klasyczne założenie. Przypominają o metafizycznym wymiarze zła, kosmicznym
horrorze (Mountenay 2018), przekraczającym granice ludzkiego wymiaru. Postawienie
przeciwko niemu agentów federalnych nabiera w tym wypadku nuty ironii, gdyż FBI
wkracza do akcji, gdy przestępstwo przekracza granice stanowe (Malach 1996:70).
W tych produkcjach zło, owszem przekracza granice, jednak z biegiem śledztwa
granice poszerzają się o kosmiczny wymiar. Jak zatem chronić się przed tym złem
i czy ucieczka przed nim jest w ogóle możliwa?
Jedną z dróg może być
zaproponowana przez Cohla ścieżka pesymizmu. W ten sposób zło przestaje być
zagrożeniem, szokiem, jest oswojone przez uświadomienie go sobie, a każdy
przejaw dobra staje się miłą niespodzianką. Drugą drogą jest zaproponowana
zarówno Mulderowi (Schneider 1996:111), jak i Cooperowi (De Carvalho
2018:24-25) ścieżka poznania siebie Arystotelesa (De Carvalho nawiązuje także
do filozofii Hume’a i Hinduizmu).
Poznanie siebie, swojego ja (Self), jest jednak nie tyle skuteczną
ochroną przed złem, co uświadomieniem sobie własnych pragnień, słabości, lęków
i traum (De Carvalho 2018:29). Jednocześnie jest to ciągłe zadawanie pytań,
szukanie odpowiedzi i nieustanne kwestionowanie rzeczywistości (Schneider 1996),
by nie dać się zaskoczyć zmianami, by mieć oczy otwarte na to, co większe niż
my sami.
Doświadczenia zła są
dla detektywów konfrontacją z własnymi lękami. Prywatne traumy znajdują
uosobienie w postaciach kosmitów, Króla w Żółci czy Czarnej Loży. Metody,
którymi agenci starają się dociec prawdy, łączą ze sobą logikę i metafizykę.
Finalnie rozwiązują zagadki kryminalne, pozostawiając za sobą jedynie pytania
natury egzystencjalnej, które w gruncie rzeczy okazują się być trudniejsze, a z
którymi widz serialu musi poradzić sobie sam.
Czy
współpraca jest możliwa?
Pozostaje mi jedynie
wrócić do pytania z początku tego tekstu, czyli czy Dale Cooper, Fox Mulder i
Rustin Cohle byliby w stanie współpracować? Osobiście uważam, że z pewnością
byłby to serial interesujący, a egzystencjalne dyskusje mogłyby przyćmić
faktyczne dochodzenie. Biorąc pod uwagę fakt, że akcja trzech seriali dzieje
się w podobnym czasie, spotkanie trzech detektywów byłoby nawet możliwe. Ale
nawet mimo wielu podobieństw, ciągle różnią ich kwestie światopoglądowe. Pesymistyczna
filozofia Cohla logicznie kłóci się z wiarą w nadprzyrodzone Muldera, sam
Cooper zdaje się być najbardziej oderwanym od rzeczywistości, a jego
surrealistyczne wizje nie są związane ani z uprowadzeniem przez UFO, ani
używkami.
Niemniej jednak tak
wyjątkowe postaci jak ci agenci FBI są znaczącym elementem współczesnej popkultury,
a także postrzegania świata przez odbiorców. I chociaż nie oznacza to, że
racjonalne myślenie powinno zostać zastąpione intuicją i snami (Kowalski
2007:7), to z pewnością kwestionowanie podanej rzeczywistości, stereotypów czy
polityki jest czymś, co powinno zostać zasiane w widzach tego typu seriali.
Nigdy nie wiadomo, co czai się po drugiej stronie, dlatego warto być gotowym na
to, że we współczesnym świecie chaosu, wszystko jest możliwe.
korekta: Klaudia Pulut
BIBLIOGRAFIA:
Knapik Rozalia, Miasteczko Twin Peaks jako kryminał metafizyczny [w:] Daria
Bruszewska-Przytuła, Anna Krawczyk-Łaskarzewska, Piotr Przytuła (red.), Seriale w kontekście kulturowym. Format,
intertekst, adaptacja, Olsztyn 2017.
Kowalski Dean A., Introduction
[w:] THE PHILOSOPHY OF THE X-FILES,
red. Dean A. Kowalski, Kentucky 2007.
Malach
Michele, I want to believe… in the FBI.
The special agent and The X- Files [w:] Deny
All Knowledge. Reading The X-Files, red. David Lavery, Angela Hague and
Marla Cartwright, Nowy Jork 1996.
Mountenay Christopher, Grounding Carcosa: Cosmic Horror and
Philosophical Pessimism in True Detective, W: TRUE DETECTIVE AND PHILOSOPHY. A DEEPER KIND OF DARKNESS, red. Jacob Graham, Tom Sparrow, Willey
Blackwell, 2018.
Nietzsche
Fryderyk, Poza dobrem i złem, przeł.
Wyrzykowski Stanisław, Kraków 2010
Nogueira De Carvalho
Felipe, Know Thyself, Agent Cooper!
[w:] Twin Peaks and Philosophy: That's Damn FIne Philosophy! red. Richard
Greene and Rachel Robinson-Greene, 2018, Chicago
Peterson Mark C.E. The truth is out there. Abduction, Aliend
and Alienation [w:] THE PHILOSOPHY OF
THE X-FILES, red. Dean A. Kowalski, Kentucky, 2007.
Shapshay Sandra, Why Life Rather than Death? Answers from
Rustin Cohle and Arthur Schopenhauer W: TRUE DETECTIVE AND PHILOSOPHY. A
DEEPER KIND OF DARKNESS, red. Jacob
Graham, Tom Sparrow, Willey Blackwell, 2018.
Chymkowska Karolina, Filmowy profiler #19. Dale Cooper.
Miasteczko Twin, 29.05.17,
https://film.org.pl/a/cykl/filmowy-profiler/dale-cooper-miasteczko-twin-peaks-112064/
[dostęp: 23.04.2019 r.]opublikowano
https://film.org.pl/a/cykl/filmowy-profiler/dale-cooper-miasteczko-twin-peaks-112064/
[dostęp: 23.04.2019 r.]opublikowano
Chymkowska Karolina, Filmowy
profiler #3. Fox Mulder. Z Archiwum X , 11.01.16,
Filmografia:
Miasteczko
Twin Peaks (1990-1991) David Lynch, Mark Frost
Z
Archiwum x (1993) Chris Carter
Detektyw
(2014)
Nic Pizzolatto




No comments:
Post a Comment