Monday, 29 April 2019

CZY AGENCI MULDER, COOPER I COHLE MOGLIBY WSPÓŁPRACOWAĆ?


Karolina Paluch
Filmoznawstwo i wiedza o nowych mediach , rok II

CZY AGENCI MULDER, COOPER I COHLE MOGLIBY WSPÓŁPRACOWAĆ? ANALIZA PORÓWNAWCZA DETEKTYWÓW Z SERIALI Z ARCHIWUM X, MIASTECZKO TWIN PEAKS I DETEKTYW




    źródła (od lewej): Fox Mulder, Dale Cooper, Rustin Cohle

Detektywi metafizyczni

Czy trzej ekscentryczni detektywi: Fox Mulder, Dale Cooper i Rustin Cohle, mogliby ze sobą współpracować? Podczas, gdy pytanie to z łatwością znalazło by odpowiedź na polu fikcji fanowskiej, jest z pewnością ciekawym wyjściem do analizy tych kultowych detektywów – geniuszy, których, idąc za Rozalią Knapik (Knapik 2017), chciałabym nazwać detektywami metafizycznymi.
Tradycja wyjątkowego detektywa rozpoczęła się wraz z serią kryminałów Sir Arthura Conana Doyle’a i nieśmiertelnego Sherlocka Holmesa. Do dziś jest to najsilniejsze odwołanie jeżeli chodzi o detektywistycznych protagonistów. Jednak genotyp telewizyjnego agenta FBI sięga nie tylko literatury, ale także historii działania Federalnego Biura Śledczego, jego obecności w społeczeństwie Amerykańskim oraz oczekiwań i mitów wybudowanych wokół niego (Malach 1966:65). Według przywołanego przez Michele Malach Richarda Gid Powersa, linię popkulturowych detektywów seriali telewizyjnych zapoczątkował G-Man z lat 30, nawet jeżeli był to „gangster z odznaką” (Malach 1966:64). W historii powojennej telewizji, kolejni popularni reprezentanci FBI zajmowali się ściganiem nazistów, komunistów, ale także przestępstw „ówcześnie popularnych” jak groźne kulty religijne czy dziecięca pornografia (Malach 1966:68). Detektywi ci mieli przedstawiać działania Biura, oswajać społeczeństwo z agentami, ale też dokładać odpowiednie cegiełki do amerykańskiej propagandy.
Jednak ciekawą kwestią, jeżeli chodzi o budowanie postaci agentów było ich powiązanie z konwencją kina noir i subwersja, dzięki której seriale kryminalne stawały się czymś więcej niż proceduralami, a sami agenci, mimo silnych powiązań ze strukturami państwowymi, stawali się bardziej ludzcy i tragiczni, a zło zaczynało jawić się, jako coś większego, niż ukrywający się szpiedzy obcego wywiadu czy lokalne morderstwa. Przykładem tej subwersji jest właśnie agent Dale Cooper Davida Lyncha i Marka Frosta, który zrewolucjonizował obraz federalnego śledczego, stając się modelem dla przyszłych seriali (Malach 1996:70).
W tej pracy chciałabym porównać ze sobą trzech detektywów z trzech seriali: Dale’a Coopera z Miasteczka Twin Peaks (1990-1991, David Lynch, Mark Frost), Foxa Muldera z Z Archiwum X (1993, Chris Carter) oraz Rustina Cohle’a z Detektywa (2014, Nic Pizzolatto).



Agent jako jednostka dysfunkcyjna

Dale Cooper – agent do zadań specjalnych, który zapoczątkował pomysł tej pracy porównawczej, jak i linii nowych detektywów wiążących metafizykę z klasycznym śledztwem (Malach 1996). Schludny, przystojny, poważny, acz charyzmatyczny i w pewien sposób rześki jak łyk porannej kawy agent, wjeżdża do miasteczka Twin Peaks, by rozwiązać brutalne morderstwo. Już na samym początku Lynch i Frost stawiają na kontrast. Obcy detektyw i małe miasteczko, życie i śmieć, dobro i zło, aż w końcu rzeczywistość i sen. Ale zacznijmy od samej postaci agenta.
Scena, w której poznajemy Coopera, mówi o nim bardzo dużo, a właściwie on sam mówi – pojawia się jego nieodłączny gadżet, dyktafon. Taśmy nagrywane dla Diane są rodzajem pamiętnika, ujawnieniem myśli Coopera, postępów w śledztwie i dodatkowej narracji serialu (Knapik 2017:158). Zachwyci się drzewami, poinformuje o pogodzie czy cenach lunchu. Gdzieś między tymi błahymi spostrzeżeniami pojawią się szczegóły dotyczące śledztwa. Zdawać by się mogło, że detektyw nie jest kompetentny i nikt w miasteczku nie będzie z nim współpracować. Jednak właśnie ten dualizm charakteru Coopera pozwala mu zyskać przychylność mieszkańców i miejscowej policji (Chymkowska 2017). Jest bystry, uważny, z powagą podchodzi do powierzonego mu zadania, jednak chłód wykonywanego przez niego zawodu nie staje mu na przeszkodzie do ciepłych relacji z innymi bohaterami, mimo że prywatnie jest samotnikiem.
Cooper, podobnie jak pozostali analizowani detektywi, przez przeszłe traumy związane z utratą ukochanej osoby, nie tworzył nowych stałych związków. I chociaż pozostaje w przyjaźni z Trumanem, czy bliskiej relacji z Audrey, a później także Annie, ostatecznie nie zaznaje pełni szczęścia. Przeszłe traumy, lęki i nękające Coopera wizje nie są żyznym podłożem dla utrzymywania kontaktów międzyludzkich, są jednak bardzo urodzajne dla prowadzonego śledztwa.

Foxa Muldera spośród pozostałych dwóch detektywów wyróżnia fakt, że niezupełnie tropi on przestępców i chociaż Z Archiwum X to w przeciwieństwie do dwóch analizowanych seriali procedural, procedury są nieco inne niż w przypadku typowego serialu kryminalnego. Fox Mulder i Dana Scully owszem są na tropie wielu kryminalnych zagadek, nie mniej jednak sam Mulder jest na tropie czegoś większego – prawdy o świecie, prawdy, która jest przed nim ukryta.
Z pozoru Mulder wygląda tak, jak można sobie wyobrazić agenta FBI – przystojny mężczyzna w garniturze, z ulizanymi włosami, pogrążony w papierkowej robocie. Dokładnie tak, by wzbudzić zaufanie widowni, przywołując archetypy telewizyjnego agenta federalnego (Malach 1996:70). Jednak na wyglądzie się to podobieństwo kończy, włączając Muldera w kanon detektywów geniuszy-ekscentryków, zapoczątkowanych przez Coopera.
Mulder żyje swoją pracą, jest swoją pracą (Chymkowska 2016), sypia (bo nie śpi) na kanapie, często w ubraniach, gotowy, by zerwać się do działania na jeden dźwięk telefonu. Żyje sam, nie tworzy bliskich relacji z nikim, dopiero Scully, po dołączeniu do Archiwum X staje się mu bliska. Dzięki tej partnerskiej relacji dowiadujemy się o traumach i lękach Muldera, które na co dzień ukrywa pod płaszczykiem czarnego humoru i powierzchownego ekstrawertyzmu. Najważniejszą z tych informacji w kontekście metod i motywacji śledczych Muldera jest sprawa zaginięcia jego młodszej siostry, Samanthy, gdy miał dwanaście lat. Od dzieciństwa starszy brat nie zaznał spokoju, nie przywiązał się do niczego licząc na to, że jego siostra się odnajdzie albo przynajmniej on będzie mógł zastąpić jej miejsce w laboratoriach kosmitów (Chymkowska 2016). W przekonaniu Muldera, Samantha została porwana przez obcych.
To właśnie ta niewyjaśniona sprawa sprzed lat motywowała Muldera, by swój kompleks ocalonego (Chymkowska 2016) przekuć w realne działania, które rozszyfrowałyby niewyjaśnione zagadki. Nic dziwnego zatem, że genialnego psychologa kryminalnego przezywają „Spooky Mulder”. Głęboko wierzy, że sprawy z Archiwum wyjaśnić można poprzez istnienie istot pozaziemskich, a jego prawdziwym przeciwnikiem nie są kryminaliści czy obcy, ale rządowa konspiracja, która ukrywa wszystkie dowody. Dodatkowo Mulder przez większość czasu pozostaje odizolowany od reszty Biura. Śledztwa prowadzi z pomocą Scully oraz bezimiennych informatorów (jak Deep Throat), którzy pozostają w cieniu. To Scully jest pośrednikiem między Biurem a Mulderem, także ona zajmuje się sprawami chociażby badań laboratoryjnych, które zleca jej partner. Sam agent siedzi w piwnicach archiwum lub samodzielnie udaje się w miejsca związane ze sprawą, niejednokrotnie narażając na szwank życie swoje lub swojej partnerki.

Rustin Cohle jest, moim zdaniem, najbardziej dysfunkcyjny z trójki porównywanych detektywów. Składa się na to kilka czynników – przede wszystkim jego traumy oraz filozofia życiowa. Cohle jest samotnikiem i ekscentrykiem, żyjącym w niemal ascetycznym mieszkaniu. Jest niezdolny do budowania bliskich relacji. Doświadczony traumami pracy pod przykryciem oraz utratą córki i rozwodem, Cohle popadł w uzależnienia i obsesje. Ma problemy ze snem. Jest zadeklarowanym pesymistą i zdawać by się mogło, że nie widzi już celu w życiu. Cohle próbuje nadać sens istnieniu poprzez ściganie zła, oddanie sprawiedliwości skrzywdzonym, a metody jego pracy są takie jak on sam: obsesyjne, niezrozumiałe i z pozoru prowadzące do niczego.
Gdy Cohle i Hart wezwani są do pierwszego rytualnego zabójstwa, Marty opowiada o tych metodach pracy, której najważniejszym elementem jest spory notatnik, w którym Cohle szkicuje elementy z miejsca zbrodni, tworząc na stronach makabryczne kolaże, pomocne w dalszej dedukcji. Notatnik ten porównać można do dyktafonu Coopera, z tą różnicą, że Cohle pominie w swych zapiskach opis smaku kawy czy fascynacji okoliczną fauną, jeżeli nie są to elementy związane ze sprawą. Jest on pod tym względem minimalistą, jego zeszyt jest księgą poszlak, nic nie może rozpraszać i tak rozproszonego przez przewidzenia umysłu detektywa. Tylko pełne skupienie się na pracy nad udowodnieniem istnienia spisku, pozwala mu funkcjonować. Bo poza tablicą korkową pełną poszlak, Cohle nie ma nic oprócz beznadziei pesymizmu i alkoholu.
To, że Cohle nie umie dostosować się do społeczeństwa, widać na przestrzeni całego sezonu. Wypomina mu to także jego partner, mimo tego, że Hartowi daleko od bycia przykładem, którym chciałby być. Niedopasowanie zaczyna się przede wszystkim w jego nastawieniu do innych ludzi. Detektyw zawsze kwestionuje zdanie swoich przełożonych, gdzie innym pracownikom policji nie wpadłoby to do głowy. Cohle’a po wybuchach gniewu czy niesubordynacji utrzymyje na komendzie jedynie reputacja, choć to właśnie przez jego metody śledcze, nie przynoszące klasycznych efektów, detektywi zagrożeni są byciem odsuniętymi od sprawy. Po pozornym zamknięciu sprawy, Cohle izoluje się od społeczeństwa, pracuje jako barman, jest szarym człowiekiem, ale nocami ciągle żyje sprawą sprzed lat. Faktem jest, że ostatecznie jego obsesja powoduje rozwiązanie zagadki, jednak pytaniem jest co stanowi dla niego napęd – wymierzenie sprawiedliwości czy strach przed utratą tego, co w krótkim czasie stało się sensem jego życia.





Filozofia a śledztwo

Metody śledcze, jakich używa Cooper, kontrastują ze sobą –  z jednej strony gromadzi on i analizuje realne poszlaki, przeprowadza przesłuchania, jak i słucha wizji, snów, Olbrzyma czy postaci z Czarnej Loży. Ma to swój początek w odcinku trzecim pierwszego sezonu, gdzie wybór podejrzanych osób determinowany jest zbiciem butelek poprzez rzut kamieniem. I mimo tego, że metoda jest absurdalna, pozycja Coopera jako efektywnego śledczego jest na tyle silna, że jego wizjonerskie działanie jest jedynie przez moment kwestionowane przez Trumana (Knapik 2017:154). Można powiedzieć, że Cooper łączy w sobie podejścia badawcze Scully i Muldera albo to raczej oni są rozbitym na części Cooperem. Dzieje się tak nie bez przyczyny, ponieważ tak jak w przypadku późniejszego serialu w Z Archiwum X, źródło zła znajduje się poza konwencjonalnym pojmowaniem świata – BOB i MIKE są przecież pewnego rodzaju demoniczną siłą, która poprzez medium (np. Lealanda) dokonują zbrodni, a zobaczyć ich można jedynie wtedy, gdy otworzy się na oniryczną stronę Twin Peaks. Dale Cooper, który od zawsze nękany był przez wizje (Chymkowska 2017), zdaje się być idealnym detektywem, który sprawę rozwiąże. Ale czy aby na pewno?
Zło w Twin Peaks ma niejednoznaczne pochodzenie. Z jednej strony każdy mieszkaniec kryje w sobie ciemną stronę, jak każdy człowiek ma na sumieniu różne grzechy. Z drugiej jednak strony w lasach czai się jakaś wyższa forma zła, nieuchwytna dla zwykłego człowieka, który może stać się jedynie jego ofiarą (Knapik 2017:162). Nawet Cooper, w ostateczności poddaje się siłom ciemności, staje się demonami, na które tak długo spoglądał.

Prowadzone przez Muldera śledztwa zdecydowanie różnią się od typowych procedur FBI, którymi posługuje się Scully, a zdecydowanie bliżej im do Coppera i rzucania kamieniami w butelki. I chociaż Mulder nie bada snów i wizji (Malach 1996:71), to z pewnością posługuje się intuicją, sugestiami i własną wiarą w to, że „Prawda Jest Gdzieś Tam.” Dean A. Kowalski we Wprowadzeniu do The Philosophy of The X-Files, porównuje agentów do Platona i Arystotelesa – Mulder będzie szukał rozwiązań tam, gdzie oko nie sięga, wierząc, że poza nami jest coś większego, co wprowadza do życia na ziemi zakłócenia, że prawda jest ukryta. Scully natomiast będzie te założenia negować, z naukowym podejściem szukać logicznych rozwiązań ziemskich (Kowalski 2007:2). Bardzo dobrze podsumowuje to dialog z ostatniego odcinka pierwszego sezonu, gdy Scully pyta, czy Mulder naprawdę chce prowadzić sprawę na podstawie przeczucia, szemranego telefonu i nikłych sugestii, na co on odpowiada, że to wszystko, co ma (01x24). Jednak ta przeciwstawność metod też nie jest tak czarno-biała, Mulder szybko uczy się, że tylko twarde dowody dadzą mu potwierdzenie własnych tez, że nie wystarczy to, że coś zobaczą. Dlatego też Scully badaniami może udowodnić np. nieznane pochodzenie pierwiastków chemicznych czy obce DNA. Ona sama od Muldera uczy się patrzeć szerzej niż tylko przez pryzmat policyjnego dochodzenia (Peterson 2007:22-23), jednak nie sprawia to, że porzuci ona dedukcję na rzecz empirii.
Czy Mulder w założeniu miał być Platonem z Archiwum? Z pewnością nie (Kowalski 2007:2), jednak można zastosować takie porównanie, biorąc pod uwagę motywacje agenta. Jedynie Cohle z trzech porównywanych detektywów samodzielnie określa swoją filozofię życia i co jasno uzasadnia jego działania. W przypadku Muldera Platon nasuwa się głównie ze względu na spoglądanie na cienie, wiary w to, że prawda leży na zewnątrz jaskini. W świecie serialu łańcuchami będzie według Muldera rządowy spisek. Nie powstrzymuje go to jednak od prób odnalezienia prawdy. Jednak co jeśli prawda leży w czeluściach, a gdy zbyt długo spogląda się w czeluści, one spoglądają na nas? (Chymkowska 2016)
Doświadczenia dzieciństwa pozwoliły Mulderowi zachować szersze pojmowanie świata i otwartość na wskazówki, które policyjne procedury będą pomijać (Peterson 2007:20). Bystry umysł i zaufanie swojej intuicji stawia go obok Cohla i Coopera, wszyscy ci detektywi niejednokrotnie będą słuchać swoich wewnętrznych głosów (a może demonów?) zamiast logicznie myślących partnerów. Działanie oparte na sugestiach czy wizjach będzie w konsekwencji prowadziło do rozwiązania sprawy (wykluczając Miasteczko Twin Peaks, gdzie ostatecznie demony Coopera biorą nad nim górę).

Cohle jest zadeklarowanym pesymistą. Według niego ludzie są jedynie „zaprogramowani” do życia, ale w ostateczności ich czyny nie mają większego sensu. Owe „programowanie” to parafrazowanie Schopenhauera i jego „woli życia” (Shapshay 2018:4). Naturalny popęd życia zmusza Cohla do kontynuowania istnienia i wykonywania swojej pracy, jednak choć on sam boi się popełnić samobójstwo, jednocześnie uważa, że najlepszym rozwiązaniem dla ludzkości będzie „zaprzestanie rozmnażania się i pójście ramię w ramię w stronę wyginięcia” (01x01), gdyż ostatecznie życie to jedynie ścieżka cierpień.
W jaki sposób pesymizm spod znaku Schopenhauera wpływa na pracę Cohla jako detektywa? Pryncypia filozofii Schopenhauera to w uproszczeniu wiedza, że świadomość istnienia niesie ze sobą jedynie cierpienie, wbudowane w strukturę świata oraz brak Stworzyciela, który po śmierci dałby ludziom odkupienie (Shapshay 2018:3). Z tym przekonaniem, Cohle, który mimo wszystko pragnie odnaleźć jakieś zbawienie – dla siebie i innych skrzywdzonych, przede wszystkim swojej córki – znajduje na to sposób w doprowadzaniu kryminalistów przed sąd (choćby i własny czy z rąk Harta). Zmierzenie się z czystym złem, ukrytym w serialu pod postacią Króla w Żółci, pozwala Cohle’owi rozpracować własną traumę i zmierzyć się z własnymi wierzeniami. Przekonanie, że jeżeli poszukiwani mordercy nie zostaną osądzeni na ziemi, to sprawiedliwości nigdy nie stanie się zadość, napędza dochodzenie prowadzone przez Cohla nawet po wycofaniu się z policji (Shapshay 2018:7).
Dodatkowo, Cohle jako pesymista, zdaje sobie sprawę z tego, że świat jest chaosem, który nie zmienia się, do niczego nie dąży. Jeżeli przyrównać życie do prowadzenia samochodu, optymiści są kierowcami, a pesymiści – pasażerami (Mountenay 2018:23). Nie mają wpływu na swoją podróż, toteż nie są zawiedzeni, gdy nie dotrą do celu czy też nie spotkają na drodze wybojów. Pesymista Cohle jest świadomy repetycji zła oraz tego, że w rzeczywistości nie ma jednego rozwiązania dla prowadzonej przez detektywów sprawy (w ostatnim odcinku sam mówi, że to nie koniec, że sprawa jest większa niż Król w żółci). Jednak właśnie ta świadomość sprawia, że Cohle jest lepszym detektywem niż Hart (Mountenay 2018:27). Nie zaskakują go zbrodnie czy historie ludzi, na które natrafiają podczas śledztwa. Nie rozprasza go szok konfrontacji z deprawacją, ponieważ jego wierzenia przygotowały go do życia w świecie, w którym wszystko jest możliwe. Świadomość chaosu otwiera dla Cohle’a więcej ścieżek, szczegółów i połączeń badanych spraw. Jest bardziej spostrzegawczy niż żyjący w wytworzonej przez siebie iluzji Hart (Mountenay 2018:27).
Czy pesymizm jest zatem pierwiastkiem, który świadczy o geniuszu detektywa Rusta Cohla? Czy ktoś taki jak on uznałby istnienie geniuszu? Nie wiemy wiele o przeszłości Cohla poza jego karierą jako tajnego agenta i traumą rodzinną. Co można jednak z tej wiedzy przedstawionej wywnioskować to to, że Cohle umiał się dostosować. I może właśnie ta świadomość chaosu, bezsensu i możliwość obserwacji drogi z siedzenia pasażera są narzędziami, które Cohle nauczył się wykorzystywać.






Konfrontacja ze złem – porównanie

O czym mówi nam takie postępowanie bohaterów? Można połączyć je z traumą i rozpracowywaniem jej. Ostateczne konfrontacje ze złem otwierają w umysłach bohaterów kolejne ścieżki dla rozwiązań własnych problemów. Działania intuicyjne wynikają z emocji, nie są to badania Scully czy konserwatywne przekonania Harta. Osobiste podejście do spraw kryminalnych to spojrzenie w czeluści, a odpowiedzią jest spojrzenie czeluści na detektywów, w przypadku Cohla jest ono nawet dosłowne. Inną kwestią jest wynik takiej konfrontacji, wszak w żadnym z seriali zło nie zostaje ostatecznie pokonane. Wyjaśniony jest fragment, kryminalna zagadka, jednak zamknięcie jednej ścieki, otwiera kolejne. Nieważne, czy zło to pochodzi z kosmosu, ludzkiej deprawacji czy innych metafizycznych sił – nawet przy największych staraniach, ludzki umysł – nawet genialnego agenta - nie będzie w stanie go ogarnąć. A walcząc z potworami, sami mogą się nimi stać (Nietzsche 2010:108), wszak żeby zrozumieć artystę, trzeba zgłębić jego dzieło (Chymkowska). Dlaczego się tak dzieje i jakie ma to znaczenie w kontekście linii detektywów popkulturowych?
Serial kryminalny miał z zasady przynieść nadzieję na to, że zło można pokonać, że istnieje sprawiedliwość w tym chaotycznym świecie (Knapik 2017:163). Jednak produkcje takie jak Miasteczko Twin Peaks, Z Archiwum X czy Detektyw, zdają się podważać to klasyczne założenie. Przypominają o metafizycznym wymiarze zła, kosmicznym horrorze (Mountenay 2018), przekraczającym granice ludzkiego wymiaru. Postawienie przeciwko niemu agentów federalnych nabiera w tym wypadku nuty ironii, gdyż FBI wkracza do akcji, gdy przestępstwo przekracza granice stanowe (Malach 1996:70). W tych produkcjach zło, owszem przekracza granice, jednak z biegiem śledztwa granice poszerzają się o kosmiczny wymiar. Jak zatem chronić się przed tym złem i czy ucieczka przed nim jest w ogóle możliwa?
Jedną z dróg może być zaproponowana przez Cohla ścieżka pesymizmu. W ten sposób zło przestaje być zagrożeniem, szokiem, jest oswojone przez uświadomienie go sobie, a każdy przejaw dobra staje się miłą niespodzianką. Drugą drogą jest zaproponowana zarówno Mulderowi (Schneider 1996:111), jak i Cooperowi (De Carvalho 2018:24-25) ścieżka poznania siebie Arystotelesa (De Carvalho nawiązuje także do filozofii Hume’a i Hinduizmu).  Poznanie siebie, swojego ja (Self), jest jednak nie tyle skuteczną ochroną przed złem, co uświadomieniem sobie własnych pragnień, słabości, lęków i traum (De Carvalho 2018:29). Jednocześnie jest to ciągłe zadawanie pytań, szukanie odpowiedzi i nieustanne kwestionowanie rzeczywistości (Schneider 1996), by nie dać się zaskoczyć zmianami, by mieć oczy otwarte na to, co większe niż my sami.
Doświadczenia zła są dla detektywów konfrontacją z własnymi lękami. Prywatne traumy znajdują uosobienie w postaciach kosmitów, Króla w Żółci czy Czarnej Loży. Metody, którymi agenci starają się dociec prawdy, łączą ze sobą logikę i metafizykę. Finalnie rozwiązują zagadki kryminalne, pozostawiając za sobą jedynie pytania natury egzystencjalnej, które w gruncie rzeczy okazują się być trudniejsze, a z którymi widz serialu musi poradzić sobie sam.

Czy współpraca jest możliwa?

Pozostaje mi jedynie wrócić do pytania z początku tego tekstu, czyli czy Dale Cooper, Fox Mulder i Rustin Cohle byliby w stanie współpracować? Osobiście uważam, że z pewnością byłby to serial interesujący, a egzystencjalne dyskusje mogłyby przyćmić faktyczne dochodzenie. Biorąc pod uwagę fakt, że akcja trzech seriali dzieje się w podobnym czasie, spotkanie trzech detektywów byłoby nawet możliwe. Ale nawet mimo wielu podobieństw, ciągle różnią ich kwestie światopoglądowe. Pesymistyczna filozofia Cohla logicznie kłóci się z wiarą w nadprzyrodzone Muldera, sam Cooper zdaje się być najbardziej oderwanym od rzeczywistości, a jego surrealistyczne wizje nie są związane ani z uprowadzeniem przez UFO, ani używkami.
Niemniej jednak tak wyjątkowe postaci jak ci agenci FBI są znaczącym elementem współczesnej popkultury, a także postrzegania świata przez odbiorców. I chociaż nie oznacza to, że racjonalne myślenie powinno zostać zastąpione intuicją i snami (Kowalski 2007:7), to z pewnością kwestionowanie podanej rzeczywistości, stereotypów czy polityki jest czymś, co powinno zostać zasiane w widzach tego typu seriali. Nigdy nie wiadomo, co czai się po drugiej stronie, dlatego warto być gotowym na to, że we współczesnym świecie chaosu, wszystko jest możliwe.




korekta: Klaudia Pulut

BIBLIOGRAFIA:

Knapik Rozalia, Miasteczko Twin Peaks jako kryminał metafizyczny [w:] Daria Bruszewska-Przytuła, Anna Krawczyk-Łaskarzewska, Piotr Przytuła (red.), Seriale w kontekście kulturowym. Format, intertekst, adaptacja, Olsztyn 2017.

Kowalski Dean A.,  Introduction [w:] THE PHILOSOPHY OF THE X-FILES, red. Dean A. Kowalski, Kentucky 2007.

Malach Michele, I want to believe… in the FBI. The special agent and The X- Files  [w:] Deny All Knowledge. Reading The X-Files, red. David Lavery, Angela Hague and Marla Cartwright, Nowy Jork 1996.

Mountenay Christopher, Grounding Carcosa: Cosmic Horror and Philosophical Pessimism in True Detective, W: TRUE DETECTIVE AND PHILOSOPHY. A DEEPER KIND OF DARKNESS, red. Jacob Graham, Tom Sparrow, Willey Blackwell, 2018.

Nietzsche Fryderyk, Poza dobrem i złem, przeł. Wyrzykowski Stanisław, Kraków 2010

Nogueira De Carvalho Felipe, Know Thyself, Agent Cooper! [w:] Twin Peaks and Philosophy: That's Damn FIne Philosophy! red. Richard Greene and Rachel Robinson-Greene, 2018, Chicago

Peterson Mark C.E. The truth is out there. Abduction, Aliend and Alienation [w:] THE PHILOSOPHY OF THE X-FILES, red. Dean A. Kowalski, Kentucky, 2007.

Shapshay Sandra, Why Life Rather than Death? Answers from Rustin Cohle and Arthur Schopenhauer W: TRUE DETECTIVE AND PHILOSOPHY. A DEEPER KIND OF DARKNESS, red. Jacob Graham, Tom Sparrow, Willey Blackwell, 2018.

Chymkowska Karolina, Filmowy profiler #19. Dale Cooper. Miasteczko Twin, 29.05.17,
https://film.org.pl/a/cykl/filmowy-profiler/dale-cooper-miasteczko-twin-peaks-112064/ 
[dostęp: 23.04.2019 r.]opublikowano 

Chymkowska Karolina, Filmowy profiler #3. Fox Mulder. Z Archiwum X , 11.01.16,  

Filmografia:
Miasteczko Twin Peaks (1990-1991) David Lynch, Mark Frost
Z Archiwum x (1993) Chris Carter
Detektyw (2014) Nic Pizzolatto


No comments:

Post a Comment